co napisałam ja:

- Na co czekasz? - zaśmiało się 'echo' którego głosik dziwnie przypominał głos stworzenia o żółto-fioletowych oczach
- Ach, więc to ty!
- Nie, to nie ja! - odpowiedział chichot – No w końcu chcesz tu wejść czy wołałaś mnie tak tylko żeby pogawędzić?!
- Ee.. przede wszystkim chcę stąd uciec..
- No to przecież mówię żebyś przyszła. Masz klucz.
- Ale nie mam skrzydeł!!
- No, doprawdy myślałem że ludzie są inteligentniejszymi stworzeniami – zaśmiało się coś i zamilkło – Nie no, ty to już przeszłaś nawet starą Sylurzycę.
- Proszę, powiedz mi jak mam przyjść...
- Hehe, możesz przyjść siłą sugestii – stwierdziło coś obojętnie – O ile posiadasz takową. Dobra, ja czekam na górze.
- Alee... - westchnęła Gwen z goryczą i bezsilnie rzuciła się na stół-łóżko. Co ona ma zrobić?! I czemu to dziwadło uważa że to niby takie proste?! Kilka kryształowych łez przeciekło przez niby-poduszkę i opadło na blat stołu. Kolejny raz Gwen wymacała blat, by przekonać się że wszystko co czuje jest tylko iluzją. I, wtedy to do niej dotarło. Przecież ten stół może być wszystkim... To znaczy.. rzekomo może.. Wstała i wypchnęła go na środek lochu. Zamknęła oczy, by silniej zadziałała wyobraźnia i .. oparła stopę na szczebelku drabiny. Potem na drugim.. potem.. otworzyła oczy. Ach, jej ciało wisiało teraz w powietrzu, kilka stóp nad ziemią, a jedną z rąk czuła szczebel, którego wcale nie było... - To musi być jakiś żart! - pomyślała i w tym samym momencie noga ześliznęła jej się ze szczebelka.
- Musisz w to wierzyć – podpowiedział głosik – Fikcja może być realna zawsze. Ale musisz mocno wierzyć, i ani chwili nie wątpić.
- Staram się – odpowiedziała, wspinając się na kolejne szczeble. Gdy była już dość wysoko, może w połowie drogi, poczuła strach. Takie dziwne mrowienie, zaczynające się w mózgu a kończące na czubkach palców jej stóp, opartych, niezbyt zresztą stabilnie. Zamknęła oczy bo to wszystko było zbyt dziwne, by w to wierzyć. Może to był sen.. Może. Ale gdy tylko dopuszczała do siebie taką myśl, jeden ze szczebli gubił się gdzieś i ledwo udawało jej się zahaczyć o następny, nie upadając. Była już zmęczona, i do tego myśli było za wiele, stanowczo za wiele. Kłębiły się w głowie jak złośliwe muchy, nie dając spokoju, kąsając każdą cząstkę jej zawieszonej nad ziemią świadomości. Gdy była już pewna, że dalej nie zajdzie, złapała kilka krótkich oddechów. Nie uda się. To prowadzi donikąd. Kilka szczebli osunęło się spod jej nóg. Zawisła teraz tylko na ręce.. i do tego tej zranionej przez prof. Almah, a rana zaczęła się rozrywać, krwawiąc – Dłużej już nie mogę – jęknęła rozpaczliwie obserwując kroplę krwi, monotonnie wędrującą po jej ramieniu – Nie mogę.
- Och, nie poddawaj się! - Ale Gwen nie mogła już nic odpowiedzieć. Ręka piekła, puchła, krwawiła i bolała niesamowicie. Zacisnęła zęby – Wszystko zależy od twojej wyobraźni. Pamiętaj o tym co ci powiedziałem.. Fikcja... - wszystko zależy od niej. Dobrze więc. Wejdzie po tej drabinie, choćby miała przy tym umrzeć. Wyczuła jeden ze szczebli palcami drugiej dłoni i oparła stopę na innym szczeblu, w którego istnienie wierzyła teraz z całych sił. Jeszcze kilka metrów tej udręki i .. Zderzyła się głową z czymś twardym. Nie mocno, tak tylko żeby wiedziała że wreszcie dotarła do końca. Nareszcie otworzyła oczy. Klapa... Tak.. miała mosiężne okucia, wyglądała na solidną i ciężką. Starając się jednocześnie nie patrzyć w dół, utrzymać równowagę i wiarę, wymacała w kieszeni dżinsów kluczyk. Nic to, że dżinsy były już teraz we krwi. Wepchnęła klucz na siłę, jedną ręką. Kłódka była wielka, ciężka, i wcale nie dawała się tak łatwo otworzyć...
- Hej, jesteś? - zawołała bezsilnie stworka, ale nigdzie go już nie było... nagle tak po prostu zniknął! Kolejny raz szarpnęła kluczem. Solidna kłódka, opleciona wstęgą pajęczyn zgrzytnęła cicho...

*** to XXIII odcinek. z tej okazji powiedzcie mi szczerze: czy gwen schodzi na psy? schodzi.. wiem o tym. robię z tego hollywodzką szmirę co nie? a może to zawsze była hollywodzka szmira? proszę o szczere opinie, najlepiej krytyczne, jak ktoś się mnie boi to się może nie podpisywać ale naprawdę krytyka mile widziana :> :P***

spodobało się? a może jest nudne? napisz, proszę :)

green_angel


Wasze opinie:

11.02.2005 :: 21:59 :: 83.25.153.251

Guska

Za fajne:P
08.02.2005 :: 21:01 :: 83.25.158.116

alioth

heheh :D:D :*****
08.02.2005 :: 19:54 :: 213.192.64.62

WilQ

nie podpisujcie sie, poznam was po IP ?? tak ?? ;D no wiec ma byc krytya to bedize : odcinki sa
a)za krotkie
b)za rzadko
c)zbyt dobre by byly prawdziwe :P